Czy znacie podobne do siebie, kochające sie siostry? Ja nie. Wszystkie kobiety, które znam i cenię a które mają (nie)szczęście posiadać rodzeństwo płci żeńskiej przyznają z przesadną szczerością, że ich siostry są kretynkami. Oczywiście robią to ośmielone moimi wyznaniami w tej materii. Dziś, w czasie drugiej godziny spaceru z Dzieckiem (sanki, bałwan, odsnieżanie podwórka i taki tam czułości) dzwoni mój telefon w kieszeni:
-Cześć Siostra, nie ma Was w domu?
-Jesteśmy, tylko Mama pojechała do fryzjera, ale zaraz wraca.
-Więc dlaczego nie dobierasz stacjonara?
-Może dlatego, że jestem na spacerze z Dzieckiem, idziemy jutro na ten spektakl?
-No właśnie dzwonię w tej sprawie. Możemy Cię zabrać.
-O to świetnie, bo w zasadzie to już tydzień temu sobie zaplanowałam, że mnie po trasie zgarniecie, tylko nie miałam Wam kiedy o tym powiedzieć.:)
- Nie mam dzis nastroju do żartów.
-Coś sie stało?
- Nie.
- Na pewno?
-Nie, nie smieszy mnie poprostu fakt, że sobie zaplanowałaś cos tydzień temu i zapomniałaś mi o tym powiedzieć.
- Szkoda, do jutra.
I sie rozłączyłam. Nie mam juz ochoty jechać na te spektakl. Przypomniałam sobie dlaczego od 10-ciu lat do Niej nie dzwonię. Jak mozna prowadzić konwersację ze laską, która połkneła kij od szczotki? Od chwili kiedy wyprowadziłam się z domu, zerwał się nasz kontakt. Od niecałego roku znów mieszkam u rodziców i Ona od tej chwili praktycznie tu nie przyjeżdża, choć mieszka 5 km dalej i kiedyś siedziała u rodziców co weekend na obiadkach.
Jesteśmy kompletnie różne. Ja uległa, dzieciata, ciepła i dbająca o innych. Ona posępna suka, bezdzietna, przeżuta zazdrością i kompleksami. Zabija wzrokiem i słowem. Rani gestem i spojrzeniem. (Zupełnie jak Moja matka). Nie zliczę Jej fakultetów. Ja skończyłem studia jedne, ale dobre. Jestem specjalistą w swoim fachu. Ona jest specjalista we wszystkich fachach. W moim tez, choć nie ma na ten temat bladego pojęcia, bo zrobiła sobie roczne studium na zbliżony temat. Nie lubię Jej. Nikt Jej nie lubi. Sama siebie nie lubi. Żal mi Jej.
Przykro mi, że wszystkie moje koleżanki maja podobne zdanie na temat swoich sióstr.
Więzy krwi znaczą tle co akt małżeństwa, czyli Nic.
na szczęście nie mam siostry bo jeszcze by mi się taka suka trafila ;)
OdpowiedzUsuń