piątek, 16 grudnia 2011

Musze bo sie uduszę...

Skończyło się. Pękło jak banka mydlana. Ta cała iluzja, to całe wyssane z palca uczucie. Od miłości do nienawiści, albo zmęczenia materiału. Chciałam opisac to całe piękne uczucie, ale juz szkoda mi strzepic na nie języka i pióra. Nie będe sie denerwowała, więc zapamiętam tylko to co piękne. Namiętność i pożądanie czynią z nas kaleki.
Napiszę tylko tyle, że musimy razem pracować i jakoś nam idzie, dobrze, że w innych pokojach. Oczywiście odwiedzamy się, ale mamy sobie coraz to mniej do powiedzenia.
Słyszałyście o teorii 100 dni? Przed upłynięciem 100 dni nalezy sie rozstać i miec w sercu tylko piękne chwile i pewien niedosyt, rozstając się po 100 dniach człowiek nie wspomina całego bajzlu zbyt dobrze. U mnie ta metoda się sprawdziła. Jeszcze w 90- tym dniu wierzyłam, że sie nie sprawdzi, ale niestety i tu Kominek nie skłamał.
W głebi duszy cieszę się na to, że potrafię sie jeszcze zakochać. Cieszę się, że PRZEŻYŁAM 2011 rok pełną piersią. Carpe diem. Mam nadzieję, że nigdy się nie wyda ile zmalowałam, bo sie rumienię. Cieszę się na realizację zawodową. Na 9-cio godzinne rozstanie z dzieckiem, które dla mnie okazało się większym problemem niż dla Młodego. Przeprowadzka kompletnie mnie zaskoczyła. Dalej nie wierzę, że jestem w cholernej Warszawie, której nie trawię. Dalej nie wiem czy tu zostanę. Umowę podpisałam, choć to nic nei znaczy. Moje karty mówią mi, że sytuacja w firmie jest zła. Chyba ktoś tu kłamie, bo nie zauważyłam. Karty mówią, że zmienię zatrudnienie. Że Mój Maż stanie na nogi finansowo i psychicznie. Zmieni zawód. Oby sie wreszcie odważył. Oby...

3 komentarze:

  1. 100 dni powiadasz .. szkoda, że wszystko jest tak boleśnie kończy w życiu. Ale zostają wspomnienia, w nich się można trochę zatracić ...

    OdpowiedzUsuń
  2. jakież ten los przewrotny, raz tak a za chwile inaczej, grunt, że ma się po co żyć

    OdpowiedzUsuń
  3. trzeba korzystać... tak myślę.. jedyne czym można się unicestwić, to dac sie komuś zaszczuć i pozbawić złudzeń. I twić w przekletym poczuciu odpowiedzialności za cały świat.

    OdpowiedzUsuń